• Wpisów:18
  • Średnio co: 111 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:34
  • Licznik odwiedzin:1 635 / 2110 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Odcinek 15

Po dość długich przygotowaniach chłopaków w końcu nadszedł czas na trase koncertową
Strasznie byłam ciekawa jak to wszystko wygląda. Nigdy nie widziałam w pełni całej trasy koncertowej , a teraz dzięki moim przyjaciołom..Tak dokładnie , przyjaciołom moge to zobaczyć na żywo .

Trasa w którą sie wybieraliśmy składała sie z koncertów w czterech miastach .
Każdy koncert chłopaków oglądałam zza kulis wcześniej przygotowując im ubrania .. Zza kulis było ich wszystkich świetnie widać . Gołym okiem można było zobaczyć , że są w swoim żywiole . Kochają to co robią , a ludzie kochają ich za to co robią . Bruno ma naprawde nie samowity talent. Dużo osób może sobie tylko o takim pomarzyć .

Mimo , że już widziałam ich koncert to i tak oglądałam go cały czas. Aż miło sie na nich patrzy .

Po ostatnim koncercie w ostatnim mieście przyszedł czas na impreze .

Siedziałam w pokoju hotelowym , gdy na dole była impreza . Nie miałam ochoty iść sie bawić .

Nagle usłyszałam pukanie do drzwi . Po cichym prosze do pokoju wszedł Bruno
-Czemu nie zeszłaś z nami na impreze ? - spytał siadając obok mnie
-Przepraszam , ale nie mam ochoty na jaką kolwiek impreze - powiedziałam nawet na niego nie patrząc.
-Całkowicie cie rozumiem . Ale mam nadzieje , że nie będziesz miała nic przeciwko jak posiedze tutaj z tobą ? - spytał lekko sie uśmiechając. Był całkowicie trzeźwy . Dopiero teraz na niego spojrzałam .
-Mówisz poważnie ?
-Poważniej nie umiem
-Nie wolisz bawić sie z chłopakami ?
-Jeśli ciebie tam nie ma to nie - powiedział. Uśmiechnęłam sie do niego i nie wiedziałam co powiedzieć . Zdziwiło mnie to co powiedział . Inny chłopak by to olał i poszedł by sie bawić i korzystać z okazji , a Bruno wolał zostać ze mną i siedzieć ze mną w pokoju hotelowym jak na kilka pięter niżej trwa niezła impreza . Jeszcze nigdy żaden chłopak nie poświęcił sie tak dla mnie . To było naprawde miłe .

Rozmawialiśmy prawie do 4 w nocy . Tak o wszystkim i o niczym . Mimo , że gadaliśmy dosyć długo i codziennie to i tak nigdy nie brakowało nam tematów do rozmowy . Tak było i tym razem . Z Brunem świetnie mi sie rozmawia . Można sie przy nim naprawde rozerwać i zapomnieć o bożym świecie

Już po nie długim czasie zrobiłam sie naprawde senna i zaczęłam zasypiać wtulona w Bruna . Bruno widząc to ułożył nas wygodnie i bez słowa zasnęliśmy .
 

 
Heej ... I jak podoba się wam moje opowiadanie ? Prosze o szczere odpowiedze nawet jeśli mają być one negatywne
Dziękuje ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odcinek 14

-Lepiej ? - spytał Bruno , gdy już zjadłam wszystko z talerza
-Tak , dziękuje - powiedziałam .

Bruno zachowywał sie naprawdę świetnie . Pomagał mi we wszystkim w czym tylko mógł jak nikt inny. Starał sie mnie jakoś rozerwać chociaż było mu ciężko to i tak w końcu mu sie udawało . Cały czas sie mną opiekował . Na prawde bardzo dobrze jest mieć takiego prawdziwego przyjaciela . Który nie zostawi cie nawet w najgorszej sytuacji . Taki był dla mnie właśnie Bruno . Nie tylko on , bo Phil , Urbana i reszta też . Nawet jedna z sióstr Bruna mi bardzo pomagała chodź miała przez to problemy , bo jego druga siostra mnie nienawidzi .

Po na prawdę długiej rozmowie z Brunem zrezygnowałam narazie z pracy . Bruno , jego siostra i w sumie cała reszta przekonała mnie , że tak będzie narazie lepiej . Zgodziłam sie prawie bez namysłu . Nie chciałam rezygnować , bo dzięki pracy mogłam chociaż troszeczkę oderwać się od rzeczywistości . No ale się zgodziłam .

Minął rok kiedy się w miarę pozbierałam po tym co się stało . Przez ten cały rok towarzyszyli mi moi przyjaciele . Teraz wiem , że ich napewno moge tak nazwać . Drugich takich nie znajde nigdzie indziej . Nawet na drugim końcu świata .

Po kolejnym miesiącu zgodziłam się pracować u nich studiu jako stylistka . Było naprawdę znakomicie . Bardzo polubiłam tą prace i nie zamierzam z niej szybko zrezygnować . Nie dość , że dobrze płatna to pracuje w miłej atmosferze i w końcu robie to co kocham .

-No to czeka nas niedługo ciekawa trasa z naszym nowym pracownikiem - powiedział Phil lekko mnie do siebie przytulając
-Jak to ? Przecież ja nie musze jeździć z wami w trase . Tak mi mówił David - powiedziałam wybraniając sie
-No chyba nie zostawisz nas samych z tymi wszystkimi ubraniami . Jeszcze coś pomylimy i założymy nie to co trzeba - powiedział Bruno i zrobił minke słodkiego psiaka
-Oj no nie zostawie - powiedziałam z uśmiechem i delikatnie go przytuliłam .
 

 
Odcinek 13

Ze szpitala , załamana pojechałam do mojej mamy. Od razu cały czas płacząc opowiedziałam jej wszystko . Mama płakała razem ze mną

Do domu wracałam przed 8 . Wzięłam sobie urlop w pracy . Szef , gdy usłyszał co sie stało od razu dał mi wolne bez żadnego gadania . Zrozumiał mnie, miał kiedyś taką samą sytuacje .

-Kasiu - zawołał ktoś , odwróciłam sie . Był to Bruno . No tak , wczoraj miałam jechać z nim do studia . Ale zupełnie o tym zapomniałam . Stałam tak przed nim i patrzyłam na niego nie mogąc wydusić z siebie słowa
-Coś sie stało , prawda ? - spytał . Czy on aż tak mnie zna czy tak po mnie widać ? Nie wiem. Nie miałam siły teraz o tym myśleć .
-No powiedz coś , obraziłaś sie czy coś ci zrobiłem ? Wczoraj miałaś jechać ze mną do studia, a sie nie odzywałaś , telefonów nie odbierałaś - powiedział troche z pretensją
-Alice nie żyje - powiedziałam i chciałam od niego odejść . Po co od razu podnosi głos ? Przecież nie zrobiłam tego specjalnie .
-Jak to - spytał całkiem przerażony
-Mieli wypadek - powiedziałam i znowu zaczęłam płakać. Bruno bez słowa bardzo mocno mnie przytulił głaszcząc moje plecy . Gdy spojrzałam w jego oczy widziałam , że on też ma w nich łzy .
-Chodź , podwiozę cie do domu - powiedział . Zgodziłam sie .

Już po pogrzebie mojej małej córeczki .

Bruno pomagał mi jak nikt inny . Naprawde przytrzymał mnie przy życiu . Nie dała bym sobie bez niego rady .

-Czegoś ci potrzeba ? - spytał Phil , gdy siedzieliśmy w studiu . O wszystkim wiedział . Tak jak reszta ekipy i Jaime i Urbana .
-Nie - powiedziałam . Bruno zabierał mnie gdzie tylko mógł , aby pomóc mi we wszystkim . Wszyscy sie tym przejęli . Wszyscy mi pomagają chociaż mnie krótko znają . To jest wspaniałe . Mieć przyjaciół , którzy ci pomogą we wszystkim . Ja właśnie na takich trafiłam .

-Bruno trzeba poszukać nowe stylistki , bo nie długo mamy trasy , a stylistki nie mamy - powiedział Phil . Podsłuchiwałam ich rozmowe
-Ja mam pewien pomysł . - powiedział Bruno i usiadł na przeciwko przyjaciela
-No gadaj
-Kasia jest stylistką . Mogłaby u nas pracować .
-No pewnie , że y mogła , ale czy jest teraz w stanie ?
-Narazie nie
-No właśnie . Poczekajmy troche . Nie obarczajmy jej teraz takimi decyzjami . Jak sie poczuje lepiej to jej zaproponujemy prace tutaj , ale teraz sie nią zajmij . Jest naprawde przybita
-A ty byś nie był ?
-Był bym , ale mam przyjaciół , którzy mi pomogą. Tak jak i Kasia . Też ma przyjaciół , ma nas. Pomożemy jej . - powiedział Phil i wyszedł z tarasu , uśmiechnął sie i poszedł dalej . P
Po chwili podszedł do mnie Bruno i kucnął dokładnie przedemną
-Jesteś może głodna ? - spytał
-Nie - powiedziałam
-Zorbie ci coś
-Nie , naprawde nie jestem głodna
-Kasia - powiedział chwytając mnie za ręke - ty nic prawie nie jesz , musisz coś zjeść . Chociaż troszeczke , dobrze ?
-Okej .
Zjadłam to co Bruno mi dał . I dopiero po zjedzeniu poczułam jaka byłam głodna . Przez te nerwy nawet tego nie odczuwałam .
 

 
Odcinek 12

Po zjedzonym obiedzie zadzwonił dzwonek do moich drzwi . Bez żadnego namysłu podeszłam i otworzyłam .
-Co ty tu robisz ? - spytałam całkowicie zdziwiona widokiem Bruna
-Chciałem cie odwiedzić i sprawdzić jak sie czujesz , ale widze , że nie jestem zbyt mile widzianym gościem u ciebie - powiedział i już chciał iść , ale załapałam go za ręke
-Nie , no co ty .. Po prostu sie zdziwiłam , bo nie spodziewałam sie , że przyjdziesz - powiedziałam zamykając za nim drzwi
-Napijesz sie czegoś ? - spytałam
-Nie - powiedział z uśmiechem i usiadł na kanapie
-Z czego sie śmiejesz ? - spytałam
-Z niczego - odpowiedział cały czas sie uśmiechając - Tylko bardzo ładnie wyglądasz w tej koszuli - powiedział . No tak , przecież byłam tylko w bieliźnie i dłuższej koszuli , w której spałam . Od razu poszłam sie przebrać

-Wcale nie musiałaś sie przebierać - powiedział uśmiechnięty , gdy poraz kolejny odrzucał nadchodzące połączenie w swojej komórce
-Może to coś ważnego - powiedziałam , gdy jego telefon dzwonił po raz kolejny
-Masz jutro wolne ? - spytał Bruno całkowicie ignorując moje pytanie
-Tak
-Może poszłabyś ze mną do studia ?
-A po co ja tam ?
-Wszyscy cie polubili i chcieliby , żebyś spędziła z nami troche czasu
-Nie wiem czy to dobry pomysł
-Bardzo dobry . Będe po ciebie o 7.40
-No dobra
-No to do jutra . A teraz musze już lecieć , bo mam jeszcze coś do załatwienia
-No dobrze - powiedziałam . Bruno delikatnie cmoknął mój policzek i wyszedł .

Reszta dnia minęła mi na oglądaniu filmów jakie leciały .

Rano obudził mnie dźwięk mojego telefonu . Odszukałam go po omacku i odebrałam nie patrząc na to kto dzwoni
-Dzień dobry , mówi pielęgniarka ze szpitala w Los Angeles . Czy rozmawiam z Panią Katarzyną Hamming ? - spytała
-Tak . Czy coś sie stało ? - spytałam . Od razu wstałam do siadu prostego .
-Pan Robert wraz z pani córką miał wypadek samochodowy . Czy może pani przyjechać do szpitala ?
-Oczywiście - powiedziałam . Pielęgniarka podała mi dokładny adres szpitala i w ciągu nie całych 30 minut zjawiłam sie w szpitalu . Pielęgniarka od razu zaprowadziła mnie do sali Roberta , ale nie chciała mi nic powiedzieć o Alice co mnie bardzo zmartwiło . Nie miałam pojęcia co dzieje sie z moją córeczką . Strasznie sie o nią teraz bałam .
Weszłam do sali . Gdy zobaczyłam Roberta od razu pojawiły mi sie łzy w oczach . Miałam nadzieje , że chociaż on powie mi co jest z małą
-Kasia ja cie przepraszam - powiedział , gdy tylko podeszłam do jego łóżka
-Ale za co ? Co jest z Alice ? Gdzie ona jest ? - zaczęłam sie go wypytywać . Leżał na łóżku i w sumie to nic wielkiego mu nie było . Miał ręke w bandażu i nic więcej . Leżał tylko na obserwacji ? Ale gdzie jest moja córka ?
-Ona ... - powiedział i sie zaciął ... Łzy pociekły mi po policzkach .
-Ona co ? - spytałam już strasznie zdenerwowana
-Lekarze walczą o jej życie
-J-ja kto ? Co ty zrobiłeś ?!
-Mieliśmy wypadek
-Tutaj ? Mieliście wyjechać
-Wróciliśmy wcześniej
-Czemu nie jechałeś ostrożniej ? Przecież wiedziałeś , że jedziesz z dzieckiem - mówiłam to już totalnie płacząc . Robert bez słowa podniósł sie z łóżka i mocno przytulił mnie do siebie . Sam też sie popłakał . Widziałam po nim , że strasznie sie bał o małą .

-Panie doktorze co z moją córką ? - spytałam lekarza , który wyszedł z sali , w której ciągle coś robili z moją małą córeczką .
-Nie moge jeszcze nic powiedzieć - powiedział i po prostu mnie minął . Bez radnie usiadłam , zakryłam dłoń rękami i po prostu zaczęłam płakać

-I co z małą ? - spytał Robert , gdy weszłam do niego na sale
-nie wiem - powiedziałam i usiadłam . Zawiesiłam wzrok w jednym miejscu bez żadnego grymasu na twarzy . Robert bez żadnego słowa po prostu mnie mocno przytulił . Wtuliłam sie w jego ramiona tak mocno jak mogłam . Teraz tego potrzebowałam .

Czekałam dobre 7 godzin , aż lekarz przyjdzie i poinformuje mnie co dzieje sie z moją córką .
-Państwo są rodzicami Alice , tak ? - spytał lekarz ze spokojem . Gdy usłyszałam jego troche mi ulżyło .
-Tak - odpowiedziałam patrząc na niego
-Niestety mam dla państwa złą wiadomość . Dziewczynki nie udało sie uratować . Robiliśmy co w naszej mocy . - powiedział lekarz i wyszedł .
Momentalnie zbladłam i opadłam z sił . Usiadłam i zaczęłam płakać . Modliłam sie , żeby to był zły sen ... Ale niestety ... To była prawda
 

 
Odcinek 11

Z Brunem tańczyło mi sie bardzo dobrze . Wszystko było super super oprócz jednego . Ciągle Tiara i Channel jakoś dziwnie sie na mnie patrzyły . Miałam już tego powoli dosyć .
-Odbijany - powiedział Phil i podszedł do nas
-Nie ma mowy - powiedział Bruno i uśmiechnął sie do mnie
-Ależ jest - powiedział Phil i w tym momencie znalazłam sie w ramionach Phila . Podczas , gdy ja tańczyłam z Philem , Bruno tańczy z Urbaną .
-Nie przejmuj sie Tiarą i Urbaną - zaczął nagle Phil
-Łatwo ci mówić ... To nie na ciebie sie cały czas patrzą
-No tak , ale zawsze możesz im coś powiedzieć - powiedział , a ja spojrzałam na niego spod byka - No co ? - spytał z lekkim uśmiechem
-Nie bawią mnie już takie zabawy ... Mam dziecko , troche dzięki niemu wydoroślałam
-A o tym wiem .
-Skąd ?
-Bruno mi bardzo dużo o tobie mówił ... Dlatego między innymi dziewczyny cie cały czas obserwują - powiedział Phil i odszedł ... Więc Bruno o mnie mówił . Tylko ciekawe jeszcze co mówił . Mam nadzieje , że same dobre rzeczy

-Jak sie bawisz ? - spytała Jaime .
-Dobrze - powiedziałam patrząc sie gdzieś w dal
-Słuchaj wiem , że to denerwujące , ale nie zwracaj uwagi na nie - powiedziała po chwili ciszy - One tak robią bo chcą cie spłoszyć
-Dlaczego ?
-Bo Channel to była dziewczyna Bruna , a Tiara pomaga jej we wszystkim . Więc pokaż , że jesteś od nich silniejsza i nie daj sie spłoszyć
-Dziękuje za rade - powiedziałam i sie uśmiechnęłam
-A teraz po drineczku - powiedziała i podała mi szklankę z napojem ... I potem kolejną i kolejną ... Po którejś z kolei już porządnie zakręciło mi sie w głowie , ale nadal trzymałam się na własnych nogach .
-A teraz ruszamy na parkiet - powiedziała Jaime i pociągnęła mnie na środek parkietu . Bardzo dobrze sie z nią bawiłam
Po jakiejś chwili dołączył do nas Phil , Bruno i Urbana .
Bruno po woli do mnie podszedł jak by sie czegoś bał . Położył swoje dłonie na moich biodrach . Ja za to zarzuciłam swoje ręce na jego barki . I tak wspólnie zaczęliśmy tańczyć do szybkiej piosenki .
Teraz to dziewczyny ze mnie wzroku nie spuszczały.
Bawi mnie ich zachowanie , bo przecież są dorosłe , a w tym momencie zachowują sie jak nastoletnie gówniary .

-Może chcesz wejść ? - spytałam , gdy po krótkim spacerku razem z Brunem znaleźliśmy sie pod moim blokiem
-Nie , może innym razem - powiedział Bruno tak dziwnie na mnie patrząc .
-No dobra , więc do zobaczenia - powiedziałam i ucałowałam jego policzek i poszłam do domu
Zdjęłam buty i w tej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi . Otworzyłam .
-A może jednak wejde - powiedział Bruno stoją przed drzwiami i trzymając w ręku butelkę czerwonego wina .
-Wchodź - powiedziałam z uśmiechem . Przyniosłam z kuchni dwa kieliszki , a Bruno rozgościł sie w salonie otwierając przez ten czas wino .

Pijąc kolejną lampke wina rozmawialiśmy o wszystkim co nam tylko przyszło na myśl

Następnego dnia wstałam po 11 . Troche bolała mnie głowa więc wzięłam tabletke i zrobiłam sobie śniadanie .
Dobrze , że mam wolne , bo nie dała bym rady iść dzisiaj do pracy .

Zadzwoniłam do Roberta , żeby spytać sie jak tam mała , ale nie odebrał . Pewnie nie mógł rozmawiać . Na pewno jak będzie mógł to oddzwoni .

I cały dzisiejszy dzień zamierzam spędzić na oglądaniu telewizji i siedzeniu w domu
 

 
Odcinek 10

Moja mama bardzo cieszyła sie że puściłam Alice z Robertem na wakacje . Jednak troche sie boje , że mała troche za bardzo przyzwyczai sie do dziewczyny Roberta . Tego bałam sie najbardziej . Bo przecież będą tam aż dwa tygodnie .

-To może jakaś impreza dzisiaj ? - spytałam
-Nie , dzięki - powiedziałam
-Oj chodź z nami , rozluźnisz sie
-Z nami ? Czyli z kim ?
-No z ekipą
-Ale ja ich nie znam
-To poznasz .
-No nie wiem
-No nie daj sie prosić
-No dobra - powiedziałam . Bruno odwiózł mnie do domu .

Zrobiłam sobie obiad i po chwili go zjadłam .

Hmm .. 170 , trzeba zacząć sie szykować na impreze .
Wzięłam szybką kąpiel i sie pomalowałam . Stanęłam przed szafą i .. Myślałam , że zawału dostane jak spojrzałam w lustro
-Powinnaś zamykać drzwi na zasuwe - powiedział Bruno spokojnie siedząc na moim łóżku
-No chyba powinnam - powiedziałam i spłonęłam rumieńcem . Bruno nie mógł oderwać ode mnie wzroku , a ja stałam i zastanawiałam sie dlaczego on tak na mnie patrzy . I dopiero po chwili zorientowałam sie że stoje przed nim z mokrymi rozpuszczonymi włosami i jedynie owinięta ręcznikiem .
-Ide do salonu - powiedział uśmiechnięty Bruno widząc moją zmieszaną twarz . Nie wiedziałam co mam zrobić ani powiedzieć .

Gdy Bruno wyszedł do salonu wyciągnęłam moją najlepszą bielizne szybko ją zakładając . Założyłam białe rurki i błękitną bluzke do tego .
Wysuszyłam włosy i je ładnie ułożyłam . Poprawiłam makijaż , założyłam szpilki na nogi .

Już gotowa i ubrana weszłam do salonu . Bruno leżał na kanapie i oglądał telewizje .
-Możemy już iść - powiedziałam po cichu podchodząc do kanapy
-To dobrze - powiedział i spojrzał na mnie . W tym momencie . Zamilkł i wpatrywał sie we mnie . Nie wiedziałam o co chodzi .
-Coś jest źle ? - spytałam
-Nie ... Wyglądasz ślicznie - powiedział z uśmiechem i otworzył mi drzwi

Na szczęście klub nie był daleko . Po 15 minutach już byliśmy na miejscu . Weszliśmy do środka . Bruno wyszukał wzrokiem jego znajomych i już po chwili kierowaliśmy sie w ich strone .
-Cześć wszystkim . Poznajcie Kasie ... Kasia to jest Phil , mój najlepszy przyjaciel i jego żona Urbana , to jest Ari i Ryan , mój brat Eric i moje siostry Jaime , Tiara - powiedział . Witałam sie z każdym pokolei po czym usiadłam obok Urbany , a zaraz koło mnie usiadł Bruno
-Jeszcze za chwile przyjdzie Channel - powiedziała Tiara jakoś dziwnie sie na mnie patrząc . Chyba za bardzo mnie nie polubiła
-A po co tu ona ? - spytał Phil
-Zaprosiłam ją , bo wiedziałam , że Bruno kogoś przyprowadzi - powiedziała Tiara
-Nie martw sie , ona tak zawsze jak Bruno tylko kogoś przyprowadzi . - powiedział Phil i podał mi drinka
-No to zdrowie - powiedział Bruno - za udaną impreze - dodał . Wszyscy wypili wszystko co mieli w szklankach włącznie ze mną

Po jakimś czasie , po kilku drinkach atmosfera sie rozluźniła . Gadałam najwięcej z Urbaną i Philem . Bardzo mili , sympatyczni ludzie .
-Cześć Bruno - nagle podeszła jakaś dziewczyna i ucałowała Bruna w policzek na co ten nie zareagował zbyt fajnie .
-Ostatnio już o tym rozmawialiśmy - powiedział Bruno po czym wstał i odszedł , Taa ... To zapowiada sie fajna impreza .
Phil z Urbaną powiedzieli mi wszystko o tej dziewczynie . To jest właśnie Urbana , była dziewczyna Bruna , która chce do niego wrócić .

Po 20 minutach zagrali wolną piosenke . I z po prostu z nikąd koło mnie znalazł sie Bruno
-Można prosić do tańca ? - spytał wystawiając dłoń w moją strone
-Oczywiście - powiedziałam z delikatnym uśmiechem , chwyciłam jego dłoń i już po chwili bujaliśmy sie w rytm muzyki . Musze przyznać , że Bruno bardzo dobrze tańczy ...
 

 
Odcinek 9

Od razu spojrzałam kto to taki chciał sie do mnie dodzwonić ... Robert .. Od razu do niego oddzwoniłam .
-Tak słucham - usłyszałam po drugiej stronie
-No hej , yy dzwoniłeś . Coś sie stało ? - spytałam
-Nie , nic sie nie stało . Po prostu chciałem ciebie o coś zapytać , ale nie jestem pewny czy to nie za wcześnie
-Pytaj śmiało
-Boje sie że znowu oddalisz mnie od małej , a tego już bym nie zniósł
-Nie zrobie tego , co najwyżej to nie zgodze sie na to o co chcesz zapytać
-No dobra ... Ja i Oliwia(nowa dziewczyna Roberta) wyjeżdżamy na dwa tygodnie i chcieliśmy wziąć ze sobą Alice
-Pewny jesteś , że dasz sobie rade ?
-Tak ... Jest jeszcze Oliwia .. Damy sobie rade
-Przemyśle to jeszcze , dobrze ?
-Oczywiście - powiedział Robert . Chwile jeszcze z nim pogadałam , a już po chwili karmiłam Alice. Zastanawiałam sie nad propozycją Roberta ... Z jednej strony to by była frajda dla małej .. A z drugiej miała bym jej nie widzieć , aż przez dwa tygodnie .

Następnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi . Od razu sie zerwałam i spojrzałam na zegarek . Zasnęłam na fotelu z małą na rękach .. No ładnie
Otworzyłam drzwi .. Dobrze , że moja mama zawsze o mnie pamięta .. Nie wiem co bym zrobiła bez niej .. Ona zawsze jest kiedy jej potrzebuje ..

Jak poparzona wyleciałam z mieszkania i złapałam taksówke ... Cudem dojechałam do pracy na czas

W pracy jak w pracy ... Ciągle praca nad nowymi rzeczami .. Nic ciekawego

-Może cie podwieźć ?
-O cześć Bruno ... No jeśli był byś tak miły - powiedziałam
-Wsiadaj - powiedział i otworzył mi drzwi
-Z pracy ? - spytał
-Tak - powiedziałam
-To może jakaś kawka ?
-Chętnie

Okazało sie , że Bruno ma do mnie interes i potrzebuje mojej pomocy ... Oczywiście pomogłam mu , bo jak mogła bym mu nie pomóc
Bruno opowiadał mi jak mają wyglądać różne spotkania , a ja mówiłam w co ma sie ubrać ... Taka troche jego prywatna stylistka ...
-Przepraszam , że cie tak wypytuje , ale nie mamy stylistki , bo odeszła , a nie znajdziemy nikogo tak szybko na jej miejsce
-Nic sie nei stało , to dla mnie przyjemność ... Tak sie składa , że ja jestem stylistką
-Naprawde ? To dlatego tak idealnie dobierasz wszystkie rzeczy ... Ale pracujesz zupełnie gdzie indziej
-Takie życie ... Nie zawsze można robić to czego sie chce
-Co było twoim marzeniem ?
-Moim marzeniem ? - spytałam i sie w tym czasie zaśmiałam
-Tak , takim największym
-Moim największym marzeniem była właśnie stylizacja ... Od dziecka marzyłam , żeby zostać stylistką .. Jak już sie wyuczyłam to niestety wyszło jak wyszło
-A teraz ?
-A teraz jestem już przyzwyczajona do tego co jest
-Nie chciałabyś pracować jako stylistka ?
-Oczywiście , że bym chciała , ale nie jest łatwo znaleźć prace jako stylistka ... Takie miejsca są zajmowane przez bardzo długi czas
-Rozumiem ... Ale gdyby trafiła ci sie taka okazja to rzuciłabyś prace tą którą teraz masz dla pracy jako stylistka ?
-No zależy ... Musze patrzeć też na zarobki ... Mam jeszcze Alice .. O nią musze dbać najbardziej
-Jej , pierwszy raz spotkałem taką kobiete jak ty
-Nie rozumiem ?
-Jesteś bardzo młoda . Dziewczyny w twoim wieku wogule nie myślą o dzieciach , a jak je już mają to mają je gdzieś ... A ty ? Wręcz odwrotnie .. Alice jest dla ciebie oczkiem w głowie .. Dlatego właśnie cie podziwiam

-Przepraszam mamo , że tak długo , ale zeszło mi sie dłużej w pracy - powiedziałam od razu jak tylko wpadłam do domu
-Nic sie nie stało . Alice jeszcze śpi , a obiad masz w kuchni
-Zrobiłaś obiadek ? Mmm... Mamo kocham cie .. Jestem głodna jak nie wiem - powiedziałam i zabrałam sie za obiad
-A tak właściwie to czemu w pracy dłużej ci sie zeszło ? Raczej tak nie bywało wcześniej
-Dostaliśmy nowe zgłoszenia i musiałam dzisiaj troche dłużej nad nimi posiedzieć

Po nie długim czasie mama wyszła , a ja postanowiłam zadzwonić do Roberta póki mała śpi dzięki czemu będe mogla na spokojnie z nim porozmawiać . Już podjęłam decyzje co do pytania Roberta
-Cześć Robert , możesz rozmawiać ? - spytałam
-Tak - powiedział Robert
-Myślałam o twojej propozycji i
-I ?
-Zgadzam sie ... Myśle , że dla Alice będzie to pamiętny wyjazd
-Też tak myśle ... I dziękuje ci bardzo , nawet nie wiesz jaki jestem ci wdzięczny ... I obiecuje ci , że małej nic sie nie stanie ... Będe miał ją cały czas na oku
-No dobrze ... A kiedy wyjeżdżacie ?
-Za trzy dni
-Czyli w sobote
-Tak
-Dobrze , do soboty dla małej będzie wszystko gotowe

I tak ... Te trzy dni do soboty minęły strasznie szybko .. Mimo , że wiem , że mała do mnie wróci to itak strasznie sie o nią bałam

Razem z Brunem Zawieźliśmy ją na lotnisko
-No to co , miłej zabawy wam życze ... Tobie też córeczko - powiedziałam i cmoknęłam małą w czółko
-Do zobaczenia malutka - powiedział Bruno na co mała sie uśmiechnęła i wygięła ustka w taki dzióbek
-Chyba chce buziaka od ciebie - powiedział Robert patrząc na niego jakoś dziwnie
-Moge ? - spytał mnie Bruno
-Oczywiście - powiedział z uśmiechem

I już po chwili mogłam tylko patrzeć jak moja córeczka odlatuje wielkim samolotem
-Nie martw sie , przecież ona wróci - powiedział Bruno i przytuli mnie do siebie
-Tak wiem , ale boje sie o nią
-Jak każda dobra matka - powiedział i posłał mi serdeczny uśmiech .. Jeden z jego najlepszych
 

 
Odcinek 8

Piątek wieczór , a ja siedze w salonie z telefonem w ręku z wybranym numerem do Roberta(taty Alice) i zastanawiam sie czy zadzwonić czy nie

Bruno dał mi dużo do myślenia . Miał racje , że mała potrzebuje ojca , ale nie byłam do końca przekonana , że to powinien być Robert

Ale coś mnie tknęło i wcisnęłam zieloną słuchawke. Pierwszy sygnał . Już chciałam sie rozłączyć , ale ktoś odebrał . Był to kobiecy głos . Coś nie pozwoliło mi sie rozłączyć
-Jest może Robert ? - spytałam od razu
-Tak , już daje - powiedziała dziewczyna i już po chwili przekazała mu telefon
-Słucham ? - spytał Robert . Dopiero teraz poczułam całe zdenerwowanie . Wielką gule w gardle przez którą nie mogłam nic powiedzieć . Ale musze zebrać sie na odwage
-Cześć Robert - wydukałam
-Cześć . Coś sie stało ?
-Nie , czemu ?
-Zazwyczaj do mnie nie dzwonisz .
-No tak . Musimy porozmawiać . Chodzi o Alice
-Daje za mało pieniędzy ? Jeśli trzeba będe dawał ci więcej
-Nie nie , nie o to chodzi . Ale to nie jest sprawa na telefon . Możemy spotkać sie w tej małej kawiarence co kiedyś jutro o 12 ? Bardzo mi na tym zależy
-Tak jasne
-To do zobaczenia - powiedziałam i sie rozłączyłam . Odetchnęłam z ulgą . Zgodził sie na spotkanie . To jest już połowa sukcesu .

Rano nakarmiłam małą i ją ubrałam . Sama wyszykowałam sie do wyjścia i już po niedługim czasie zmierzałam razem z małą w strone kawiarenki .
Robert już tam był .
-Cześć - powiedziałam podchodząc do stolika
-Hej - powiedział i cmoknął mnie w policzek . Usiadłam na przeciwko Roberta i wyjęłam małą z wózka
-To moja córeczka ? - spytał Robert patrząc na Alice . W oku zakręciła mu sie łza
-Tak - odparłam delikatnie
-Moge ?
-Tak - powiedziałam i podałam mu małą . Alice obserwowała go z delikatnym uśmiechem na buzi . Jest do niego taka podobna .
-To o czym chciałaś porozmawiać ? - spytał Robert po chwilowej zabawie z małą jednak cały czas trzymał ją na kolanach
-O Alice . Dużo myślałam nad tym wszystkim i doszłam do wniosku , że sie myliłam . Nie powinnam zabraniać widywać ci sie z małą . Ona cie potrzebuje . - powiedziałam i wzięłam głęboki oddech - I chciałabym , żebyś brał czynny udział w wychowaniu Alice . Jeśli sie zgodzisz oczywiście . Jednak zrozumiem jeśli będziesz chciał , żeby zostało tak jak było
-Nie , oczywiście , że sie zgadzam . Pragnąłem tego . Cały czas chciałem ją zobaczyć , a ty mi zabraniałaś
-Przepraszam - szepnęłam cicho

-Wyjdziemy na spacer ? - spytał Robert
-Pewnie - powiedziałam i zaczęliśmy sie zbierać .

-Jaka ona duża - powiedział Robert zatrzymując sie na chodniku i patrząc na małą
-No troche urosła - powiedziałam
-Kasia - zagadnął mnie i spojrzał na mnie . Odwróciłam głowe w jego strone i spojrzałam mu w oczy
-Tak ?
-Naprawde dziękuje ci , że zmieniłaś zdanie . - powiedział i przytulił mnie do siebie

Po 19 Robert odprowadził nas do domu . Wniósł wózek z małą na góre i ucałował mój policzek na pożegnanie
-Nie wejdziesz ? - spytałam i spojrzałam w jego oczy . Mogłam dostrzec w nich szczęście i wielką radość
-Nie , dzisiaj nie . Jest już dosyć późno , może kiedy indziej , do zobaczenia - powiedział . Jeszcze raz ucałował mój policzek i poszedł .

-Halo ? - spytałam rano do telefonu
-Obudziłem cie ? - usłyszałam jakiś męski głos . Nie skojarzyłam kto to mógł być . Spojrzałam na wyświetlacz , Bruno .
-Yy , no tak - powiedziałam
-Przepraszam , nie chciałem
-Nic sie nie stało i tak już dosyć późno , a mała coś nie płakała - powiedziałam patrząc na zegarek
-Posłuchałaś mojej rady - powiedział . Moge przysiąc , że sie w tej chwili uśmiechnął
-Jakiej rady ?
-Co do ojca Alice
-A tak , przemyślałam wszystko
-No i widzisz jest dobrze
-A skąd wiesz , że jest dobrze ?
-Widziałem was . Naprawde bardzo fajnie razem wyglądacie
-Dziękuje - powiedziałam i mój telefon zaczął pikać . Ktoś próbował sie do mnie dodzwonić
-Przepraszam Bruno , ale musze kończyć
-Dobrze , pa
-pa - powiedziałam i sie rozłączyłam
 

 
Odcinek 7

-Dziękuje , że mnie podwiozłeś - powiedziałam wysiadając z samochodu
-Cała przyjemność po mojej stronie - powiedziałam . Jeszcze chwile z nim pogadałam i poszłam do domu . Od razu położyłam sie spać , bo byłam już strasznie zmęczona

Po 12 poszłam do mamy odebrać małą .
-Cześć wam - powiedziałam do rodzeństwa siedzącego na kanapie
-Hej - odpowiedzieli mi smętnie
-No widze , że bardzo wesoło tu jest - powiedziałam i poszłam do kuchni , gdzie zwykle siedziała moja rodzicielka . Nie myliłam sie . Cmoknęłam ją w policzek i usiadłam na przeciwko niej
-Jak mała ? - spytałam biorąc małą na ręce
-Jak zwykle grzeczna - powiedziała
Alice już długo nie wytrzymywała na kolanach tak jak kiedyś . Zaczęła sie wyrywać i stawać na nóżki . Jednak musiałam ją trzymać , bo jeszcze nie umie sama stać

-Witam panią - powiedział Bruno doganiając mnie
-O cześć - powiedziałam i przywitałam sie z nim buziakiem w policzek
-Hej mała - powiedział Bruno do Alice głaszcząc jej rączke na co mała zareagowała uśmiechem
-Jej , ona chyba naprawde cie lubi - powiedziałam patrząc z uśmiechem na moją małą córeczke . Za każdym razem kiedy mała widzi Bruna jest w bardzo dobrym humorze , cały czas sie uśmiecha i najlepiej to by przez cały czas sie z nim bawiła
-Widać - powiedział Bruno z uśmiechem - Gdzie lecisz ? - spytał już patrząc na mnie
-Do domu . Może wpadniesz ? - spytałam
-Nie będzie to kłopotem dla ciebie ?
-Oczywiście , że nie - powiedziałam i poszliśmy do mnie

-Nakarmisz małą ? - spytałam z uśmiechem na buzi
-Pewnie - powiedział Bruno i wziął ode mnie butelke . Podniósł Alice z podłogi , położył ją sobie na kolana przytulając delikatnie do siebie i zaczął ją karmić .
Po cichu zgarnęłam swój telefon i zrobiłam im zdjęcie
-Eej , tak nie można - powiedział delikatnie Bruno
-Nie mogłam sie powstrzymać . Tak słodko wyglądacie
-No bo to my - powiedział z uśmiechem . Po jakiś 20 minutach Bruno położył Alice do łóżeczka , bo zasnęła mu na rękach
-Możesz pokazać teraz mi to zdjęcie - powiedział wychodząc z mojej sypialni
-Naprawde ładne - powiedział patrząc na zdjęcie w moim telefonie
-Mi też sie podoba - powiedziałam z uśmiechem
-Może napijesz sie czegoś ?
-Kawy jeśli moge - powiedział . Wstawiłam wode w kuchni i usiedliśmy przy stole naprzeciwko siebie
-Przepraszam , że tak zapytam , ale z natury jestem ciekawski i od jakiegoś czasu zastanawiam sie , gdzie jest ojciec Alice ? - spytał Bruno. Patrzyłam na niego i zastanawiałam sie czy mu powiedzieć czy nie . Z jednej strony nie znam go za długo , ale z drugiej strony czułam , że moge powiedzieć mu wszystko . Że moge sie przed nim otworzyć i być całkowicie szczera . Zdecydowałam sie , że mu powiem
-Zostawił mnie , gdy byłam w ciąży - powiedział
-Nie chciał mieć żadnego kontaktu ze swoją córką ?
-Chciał . Ale po tym jak zostawił mnie w tak ciężkim dla mnie czasie ja nie chciałam , żeby miał z nią kontakt
-Nie starał sie ?
-Przez jakiś czas sie starał , ale sie poddał
-Nie ustąpiłaś
-Nie
-A może powinnaś . Mała potrzebuje ojca
-Sama nie wiem . Nie wiem jak on zareaguje
-Jednak moim zdaniem powinnaś spróbować . W końcu to jest jej ojciec . Daje ci alimenty ?
-Tak
-Pyta o nią ?
-Tak , zawsze kiedy z nim rozmawiam
-Widzisz , dowód , że za nią tęskni . Mała go naprawde potrzebuje
-Przemyśle to - powiedziałam i delikatnie sie uśmiechnęłam .
Jeszcze długo rozmawiałam z Brunem . Uwielbiam być w jego towarzystwie . Przy nim nie musze nic udawać , no i bardzo go lubie
 

 
Odcinek 6

Wykąpałam małą , nakarmiłam i położyłam do łóżeczka . Alice troche pomarudziła i zasnęła
Zjadłam jakąś kolacje , bo dzisiaj w końcu nic nie jadłam .
Cały czas myślałam o nowo poznanym chłopaku . Wydawał mi sie taki znajomy . Niestety nadal nie mogłam sobie skojarzyć skąd go znam
Wzięłam szybką kąpiel i poszłam spać .

W poniedziałek jak zwykle mała została z mamą , a ja poszłam do pracy . Niestety nie miałam jej z kim zostawiać więc opiekowała sie nią moja mama .

-Szef jest u siebie ? - spytałam Ashley
-Tak - odpowiedziała jak zwykle uśmiechnięta
-Sam ?
-Tak , później dopiero ma jakieś tam spotkanie
-Ok - powiedziałam i weszłam do gabinetu słysząc ciche ''prosze''
-Co cie do mnie sprowadza ? - spytał szef
-Skończyłam pierwszy projekt imprezy . Chciałam sie poradzić czy może być - powiedziałam nie pewnie
-Pokaż - dałam szefowi teczke ze wszystkimi materiałami do imprezy
Szef dosyć długo przeglądał wszystko po czym odłożył teczke na biurko i spojrzał na mnie uważnie . Zaczęłam sie denerwować . Pewnie mu sie nie spodobało , może sie do tego w ogóle nie nadaje
-Jest świetne - powiedział nagle
-Że co ? Ale szef tak poważnie ? - spytałam - Przepraszam
-Nie ma za co - powiedział ze śmiechem - Mówie poważnie , na prawde , jest genialne . Oby tak dalej - powiedział . Z uśmiechem na twarzy wyszłam z gabinetu do siebie .

-Prosze - powiedziałam słysząc pukanie do drzwi
-Mam dla ciebie kolejne zlecenie od szefa - powiedziała Ashley
-Dobra , dziękuje - powiedziałam .
Tym razem miałam do zorganizowania bankiet . Od razu zabrałam sie do roboty .

Przed 15 byłam w domu
-Cześć mamo - powiedziałam wchodząc do domu
-Cześć córcia - powiedziała . Weszłam do salonu . Znieruchomiałam na widok jaki tam zastałam .
-Kasiu , poznaj Bruna . Bruno poznaj Kasie . Bruno przyszedł mi pomóc , bo go o to poprosiłam . Mam nadzieje , że nie jesteś zła - powiedziała mama
-Nie , nie jestem - powiedziałam po czym przywitałam sie z chłopakiem
-To ja już może będe leciał - powiedział troche zmieszany
-Nie , zostań . Ja niedługo będe sie zbierać to razem wyjdziemy
-No dobrze - powiedział i usiadł na kanape
-A tak naprawde to co tutaj robisz ? - spytałam siadając obok Bruna , gdy mama poszła do małej
-Twoja mama poprosiła mnie o pomoc i to wszystko , na prawde - powiedział
-Dobra , mała śpi ? - spytałam
-Tak . I potrafi dać nieźle w kość
-Uwierz mi , że to wiem .
-Ale jest śliczna . Bardzo ją polubiłem i jak dorośnie będzie świetną kobietą tak jak i ty
-Dziękuje - powiedziałam
Po jakiś 30 minutach mama razem z Brunem wyszła z mojego mieszkania .

No i jak zwykle monotonia przez cały tydzień . Przychodziłam do domu zmęczona . Miałam coraz więcej zleceń na różne imprezy . Jeszcze do tego na większości tych imprez musiałam być
Tak jak dzisiaj . Sobotni wieczór , a ja szykuje sie na mały bankiet . Mała już jest u mamy więc na spokojnie mogłam sie szykować
Założyłam dosyć krótką , czarną sukienkę , brązowe cienkie rajstopy i czarne szpilki . Zarzuciłam na siebie płaszcz i wyszłam na zewnątrz . Pogoda nie była za fajna , bo padał deszcz . Od razu wsiadłam do taksówki , która już czekała na mnie pod domem . Podałam adres sali i już po 40 minutach byliśmy na miejscu . Zapłaciłam taksówkarzowi i wysiadłam wchodząc do sali bankietowej . Nikogo jeszcze nie było . To dobrze , mogłam na spokojnie sprawdzić czy wszystko jest już dobrze przygotowane . I było
Po nie całej godzinie wszyscy zaczęli sie schodzić do sali chwaląc jej wystrój . Mój szef , który też był na bankiecie , przedstawiał mnie różnym osobom .

-Naprawde jestem zadowolony z twojej pracy - powiedział szef
-Ciesze sie . Bardzo sie starałam , żeby było jak najlepiej - powiedziałam
-I to widać . Oby tak dalej - powiedział puszczając mi oczko i odszeł
-Nie zgub telefonu - powiedział jakiś głos za mną. Odwróciłam sie . Był to Bruno
-Nie zgubie - powiedziałam z uśmiechem
-No więc ty przygotowałaś cały bankiet - powiedział udając , że myśli
-Tak
-Postarałaś sie . Wyszło świetnie
-Dziękuje
-No to może zatańczysz - spytał wyciągając dłoń w moją strone , gdy usłyszał nuty jakiejś wolnej piosenki
-Chętnie - powiedziałam podając mu dłoń . Delikatnie chwycił mnie w talii . Dłonie położyłam na jego ramionach . Zaczęliśmy kołysać sie w rytm wolnej muzyki

-Świetnie tańczysz - powiedział Bruno , gdy odchodziliśmy od ludzi tańczących już do szybkiej muzyki
-Dziękuje , ty też - powiedziałam z uśmiechem . Naprawde dobrze mi sie z nim tańczyło . Jak jeszcze chyba z nikim .
-Przepraszam cie , musze lecieć - powiedział po jakimś czasie rozmowy i odszedł . Nie wiedziałam dlaczego . Mam nadzieje , że nie wystraszyłam go niczym . Moje rozmyślania przerwał damski głos na scenie
-A teraz powitajmy gorącymi brawami Bruno Marsa -i cała sala zaczęła klaskać . Dało też sie usłyszeć piski młodych dziewczyn , gdy na scene wszedł Bruno . Momentalnie zrobiło mi sie tak głupio . Jak mogłam go nie poznać i jeszcze mówić , że skądś go znam . Co ja narobiłam

Siedziałam na nie wielkiej kanapie , gdzieś na tyłach sali , gdzie nikogo nie ma .
Bruno zaśpiewał kilka swoich piosenek i zszedł ze sceny . Miałam nadzieje , że do mnie nie podejdzie .
-Szczęście mi dzisiaj nie dopisuje - pomyślałam sobie , gdy widziałam , że Bruno zbliża sie do mnie
-I jak ci sie podobało ? - spytał siadając obok mnie
-Bardzo - powiedziałam nie spoglądając na niego
-Co jest ?
-Nic
-Może nie znam cie jakoś bardzo dobrze , ale widze , że coś jest nie tak
-Jest mi troche głupio - dopiero teraz na niego spojrzałam
-Dlaczego ?
-Jesteś wielką gwiazdą , a ja cie nie poznałam. A nawet nie wiem dlaczego . Czasem słuchałam twoich piosenek . Wiedziałam , że cie znam , kojarzyłeś mi sie , ale nie miałam pojęcia skąd
-Zdarza sie
-Nie jesteś zły ?
-Nie . Przecież nie każdy musi znać wielkiego Bruno Marsa - powiedział wypinając dumnie pierś. Przy nim sie rozluźniłam i czułam sie bardzo dobrze

Bankiet skończył sie dopiero o 4 nad ranem . Cały ten czas spędziłam na rozmowie z Brunem i wspólnych żartach
-Może cie odwioze ? Jest już późno , a na taksówke sie teraz nie doczekasz - spytał , gdy wspólnie wychodziliśmy z sali
-Nie robiło by ci to problemu ?
-No pewnie , że nie . Chodź - powiedział . Złapał mnie ręką w pasie i delikatnie pociągnął w strone swojego samochodu ...
 

 
I jak moje opowiadanie ? Wiem troche nudno na początku , ale już nie długo zacznie sie rozkręcać Mam nadzieje , że sie Wam podoba moje opowiadanie
Pozdrawiam
 

 
Odcinek 5

Po wejściu do klubu znaleźliśmy wolną sofe i rozsiedliśmy sie na niej . Nick z Davidem poszli po alkohol
-No to za dobrą zabawe - powiedział Nick z kieliszkiem w górze . Stuknęliśmy sie delikatnie kieliszkami i piliśmy . Z każdym następnym kieliszkiem robiło sie coraz weselej . Po kilkunastu kieliszkach każdemu język już sie rozwiązywał .
-No to idziemy tańczyć - krzyknęła Victoria i wszyscy razem weszliśmy na parkiet . Musze przyznać , że chłopacy wywijali całkiem nieźle .
Po kilku piosenkach zagrali wolną .
-Zatańczysz ? - spytał Nick wyciągając dłoń w moją strone
-Z chęcią - powiedziałam z uśmiechem podając mu swoją ręke . Złapał mnie delikatnie w talii , a swoje dłonie położyłam na jego ramionach po czym zaczęliśmy delikatnie bujać sie w rytm muzyki
-I jak podoba ci sie towarzystwo ?
-Nie jest złe
-Pytam poważnie
-A ja mówie poważnie . Nie no żartuje . Chłopacy są bardzo fajni .
-A impreza ci sie podoba ?
-Bardzo - powiedziałam z uśmiechem . Po wolnej piosence powiedziałam Nickowi , że ide sie przewietrzyć i wyszłam na zewnątrz . Oparłam sie o barierke przymykając delikatnie oczy . W pewnym momencie coś jak by delikatnie stuknęło . Rozejrzałam sie dookoła , nic sie nie działo . Pewnie coś mi sie zdawało , musiałam sie przesłyszeć .
Po chwili skierowałam sie do środka . Polały sie kolejne kieliszki alkoholu , a mi coraz bardziej wirowało w głowie .

Bawiliśmy sie w sumie do 3 nad ranem . Tak dobrze sie bawiłam , że aż szkoda było kończyć impreze.
Do domu udaliśmy sie spacerkiem , bo nikt nie był w stanie , żeby prowadzić samochód .
-No to do zobaczenia - powiedziałam , gdy doszliśmy do mojego bloku . Pożegnałam sie buziakiem w policzek ze wszystkimi i poszłam do domu . Przebrałam sie w piżame i zasnęłam niemalże od razu .

Następnego dnia obudziłam sie z lekkim bólem głowy .
Szukałam telefonu chyba z pół godziny , ale nie mogłam go znaleźć . Musiałam zgubić go gdzieś w klubie . Cholera . Zebrałam sie jak najszybciej i po 13 udałam sie do mamy , żeby odebrać małą .
-Cześć wam - powiedziałam witając sie ze wszystkimi buziakiem w policzek
-Jak impreza ? - spytała mama z uśmiechem na buzi.Zawsze pytała o wszystko . Chciała wiedzieć jak najwięcej z mojego życia .
-Dobrze . Jak mała ?
-Jak zwykle była grzeczna . Zjesz coś ?
-Nie dziękuje . Nie jestem głodna . Pójde już - pożegnałam sie ze wszystkimi i wcześniej ubierając małą , wyszłam .
Mała leżała w wózku cały czas wesoło do siebie gaworząc .
-Cześć . Jak po imprezie ? - spytała Vicky , która nie wiem skąd sie tu wzięła
-Dobrze
-Co ty masz z telefonem ? W ogóle dodzwonić sie do ciebie nie można
-Zgubiłam telefon
-Kiedy ?
-Wczoraj na imprezie musiał mi gdzieś wypaść .Gdzie lecisz ?
-Właśnie szłam do ciebie
-No to chodźmy - powiedziałam . Że musiałam zgubić ten telefon . Miałam tam dużo ważnych informacji i moge mieć problem z ponownym zdobyciem ich .

Gdy powoli robiła sie już szarówka wyszłam na krótki spacer odprowadzając Vicky kawałek do domu
-Przepraszam cie - powiedział jakiś chłopak . Wystraszyłam sie . Spojrzałam na niego z pytającym wzrokiem
-To chyba twoje - powiedział z delikatnym uśmiechem pokazując mój telefon
-Skąd go masz ? - spytałam
-Wczoraj w klubie wypadł ci jak stałaś na zewnątrz . Chciałem ci go oddać , ale nie mogłem cie już złapać .
-Rozumiem - powiedziałam odbierając telefon z jego ręki - Dziękuje ci bardzo - spojrzałam mu w oczy . Wydał mi sie jakiś znajomy . Jak bym go już skądś znała . - Mam tam rzeczy , które są dla mnie bardzo ważne
-Nie ma problemu . I nie martw sie , nie sprawdzałem nic w twoim telefonie , nie przeglądałem go , ani nic w tym stylu
-Jeszcze raz bardzo dziękuje
-Naprawde nie ma za co
-Jest . Mógłbyś wziąć sobie telefon wyrzucić karte i tyle
-Mogłem , ale nie zrobiłem - powiedział - Bruno - powiedział po chwili wyciągając dłoń w moją strone
-Kasia - delikatnie uścisnął moją dłoń całując jej wierzch
-Twoja córka ? - spytał spoglądając do wózka
-Tak
-Młoda jesteś jak na dziecko
-Bywa - powiedziałam
-Jest śliczna . Tak jak i ty - powiedział . Rozmawialiśmy jeszcze dosyć długo po czym Bruno odprowadził mnie do domu , bo zrobiło sie już dosyć późno .
To dziwne , nie znam go w ogóle , a tak dobrze mi sie z nim rozmawiało .
-No to jeszcze raz bardzo ci dziękuje - powiedziałam stając pod moim blokiem
-Jeszcze raz nie ma za co . Ciesze sie , że cie spotkałem
-Skądś musze cie znać
-Może widziałaś mnie w klubie
-Nie , napewno nie . To coś innego
-Rozumiem - powiedział z dziwnym uśmiechem - To do zobaczenia ?
-Tak , do zobaczenia - powiedziałam z uśmiechem . Bruno delikatnie ucałował mój policzek i poszedł do siebie
 

 
Odcinek 4

W sobote obudził mnie dzwonek do drzwi . Wyczołgałam sie z łóżka i poczłapałam do drzwi .
-Mama ? Co ty tak wcześnie ? Przecież to ja miałam zaprowadzić do was małą - powiedziałam zmykając już drzwi
-No tak , ale nie miałam nic ciekawego do roboty i pomyślałam , że wpadne - powiedziała siadając w kuchni
-Napijesz sie czegoś ? - spytałam robiąc sobie kawe
-Nie dzięki . - po obiedzie mama zabrała małą i poszła do siebie .
Zaczęłam już powoli szykować sie na impreze . Wzięłam szybki prysznic .
Gdy stałam przed szafą szukając odpowiednich ubrań na impreze zadzwonił dzwonek do drzwi . Od razu pobiegłam , żeby je otworzyć
-No hej - powiedziała Victoria witając sie ze mną buziakiem w policzek
-Vicky prosze , pomóż
-Co sie stało ?
-Nie mam w co sie ubrać
-W tym problem . Idź do łazienki , maluj sie i tak dalej , a ja ci coś wybiore - jak powiedziała tak zrobiłam . Całe ciało nasmarowałam balsamem po czym zaczęłam suszyć i układać moje włosy . Zostawiłam je rozpuszczone i przypięłam z boku delikatnego srebrnego motylka . Uwielbiałam go od zawsze , bardzo mi sie podobał .
Wytuszowałam rzęsy i cały czas w ręczniku wyszłam z łazienki
-Udało ci sie coś wybrać dla mnie ? - spytałam
-Oczywiście - powiedziała uśmiechnięta Victoria wskazując na ubrania leżące na łóżku . Wybrała mi nawet bielizne
Victoria poszła do łazienki szykować sie , a ja zaczęłam zakładać ubrania , które wybrała dla mnie Vicky . Krótka biało czarna sukienka , delikatne rajstopy , czarne szpilki i czarny sweterek . Wszystko wyglądało nie samowicie .
-Wyglądasz szałowo - powiedziała Victoria wychodząc z łazienki
-Ty też wyglądasz świetnie - powiedziałam widząc Vicky .
-Jesteś już gotowa ? Nie długo po as przyjadą
-Kto przyjedzie ?
-Zapomniałam ci powiedzieć . Jedziemy ze znajomymi mojego brata - powiedziała z uśmiechem -Dawaj - powiedziała rzucając mi torebke .

Gdy zeszłyśmy na dół po kolei zaczęli mi sie przedstawiać Fenris , David i Paul . Vicktoria znała ich już bardzo dobrze . Denerwowałam sie tym spotkaniem , ale musze powiedzieć , że to całkiem sympatyczni chłopacy . Czuje , że ten wieczór skończy sie świetnie
Po krótkiej rozmowie wsiedliśmy wszyscy do samochodu i ruszyliśmy spod mojego bloku

-No gdzie my jedziemy ? - spytałam niecierpliwiąc sie już po prawie godzinnej podróży
-Do klubu - powiedział rozbawiony Nick
-No to ja wiem , ale gdzie do tego klubu ? Na koniec świata ? - spytałam uśmiechając sie na widok słodkiej miny Nicka
-Tak dokładnie to na obrzeża miasta . Tam sie bawią wielkie gwiazdy
-Tak jasne - powiedziałam . Dalsza droga już minęła nam bardzo szybko na wspólnych rozmowach i żartach .
 

 
Odcinek 3

Szłam powoli , pchając wózek z małą w środku .
-Cześć mamusiu - powiedziała Victoria wyskakując gdzieś zza rogu .
-Cześć - powiedziałam z uśmiechem i przywitałam sie z nią buziakiem w policzek . Victoria to moja najlepsza przyjaciółka . Poznałam ją kiedyś w Polsce jak była na wakacjach . Później jak zamieszkałam w Los Angeles przypadkiem na siebie wpadłyśmy . I tak zostało już do teraz . Od tamtej pory przyjaźnimy sie cały czas . Wiemy o sobie dosłownie wszystko . Victoria to średnio wysoka blondynka i niebieskich oczach . Jest szalona , uwielbia sie bawić , jest fryzjerką .
-Gdzie lecisz ? - spytałam
-Do domu . Na spacerek sie wybierasz - powiedziała
-Tak . - powiedziałam z uśmiechem widząc jak Vicky bierze Alice na ręce . Victoria jest matką chrzestną małej .
-Pójde z wami - powiedziała niosąc małą na rękach -Mam dla ciebie bardzo dobrą propozycje - powiedziała
-Tak ? Jaką ?
-Pójdziemy w sobote na impreze
-Ja odpadam
-Dlaczego ?
-Z kim ja zostawie małą
-Twoja mama napewno sie nią zajmie , a ty sie troche zabawisz
-Nie wiem czy to dobry pomysł
-Bardzo dobry . No sama pomyśl , zabawisz sie troche . Dawno już nie byłyśmy razem wspólnie na imprezie .
-W sumie masz racje
-To co ? W sobote impreza
-Pogadam jeszcze z mamą czy zostanie z mamą
-No dobra
Koło 17 byłam już w domu . Nakarmiłam małą kaszką
-To teraz idziemy sie wykąpać - powiedziałam i zabrałam małą do łazienki . Wykąpałam małą , ubrałam w śpioszki i włożyłam do łóżeczka ,a ona od razu zasnęła .
Włączyłam telewizje . Trafiłam na jakiś kanał muzyczny . Leciała piosenka Just the way you are , Bruno Marsa . Pierwszy raz ją słyszałam , ale od razu wpadła mi w ucho . Bardzo mi sie spodobała . Chłopak na teledysku miał ciekawą urodę . Był bardzo przystojny .

O 21 zjadłam kolacje i zrobiłam jak zwykle kaszke dla małej .

Rano wstałam o 6 , mała jeszcze spała . Wzięłam szybki prysznic , ubrałam sie i zjadłam śniadanie.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi . Od razu otworzyłam z myślą , że to moja mama . Nie myliłam sie
-Cześć - powiedziałam do rodzicielki i cmoknęłam ją w policzek
-Hej - powiedziała mama i zaczęła sie rozbierać -Mała śpi ?
-Tak , jeszcze śpi . Kaszka dla małej stoi w mikrofali już zrobiona . Musisz tylko zagrzać , żeby była ciepła
-Dobra , nie ma sprawy - mama usiadła na kanape
-Mamo , mam sprawe - powiedziałam siadając obok niej
-Ile kasy potrzebujesz ? - spytała spoglądając na mnie
-Nie potrzebuje kasy , świetnie sobie radze finansowo
-No to o co chodzi ?
-Vicky zaprosiła mnie na impreze w środe i ... - zaczęłam , ale nie zdążyłam dokończyć , bo mama mi przerwała
-I chcesz , żebym została z małą - powiedziała z uśmiechem
-Dokładnie
-Pewnie , że zostane . To jest dla mnie czysta przyjemność
-Dziękuje - powiedziałam przytulając moją rodzicielke .
-Nie ma za co . Przecież wiesz , że zawsze chętnie zostane z małą jak tylko będziesz tego potrzebowała
-Wiem mamo , ale mimo wszystko dziękuje
-Nie ma za - powiedziała zerkając na zegarek - A do pracy to sie nie spóźnisz ? - spytała po chwili
-To ja lece - powiedziałam . Nałożyłam szybko buty i kurtke i wybiegłam z domu .
Równo na 8 byłam w pracy . Uff ... nie spóźniłam sie , co za szczęście . Pd razu skierowałam sie do swojego pokoju .

Gdy w końcu udało mi sie przygotować idealne zaproszenie zabrałam sie za dalszą prace . Wydrukowałam reszte takich samych zaproszeń i wysłałam je wszystkie na adres dziewczyny .
Zaczęłam szukać w internecie sali na impreze . Po godzinie w końcu znalazłam . Zadzwoniłam do nich i zarezerwowałam termin na 6 kwietnie , w sobote .
Następne godziny w pracy siedziałam obmyślając wystrój sali . Niestety nie miałam na to pomysłu. W ogóle nic mi do głowy nie przychodziło . No ale mam dużo czasu , na pewno coś wykombinuje .

O 14 wyszłam z pracy i poszłam od razu do domu .
-O cześć - powiedziałam , gdy po wejściu do mieszkania zobaczyłam Vicky siedzącą na kanapie z małą na kolanach
-Cześć - powiedziała cała rozpromieniona . Mama wzięła od niej małą i zaczęła karmić kaszą wychodząc z salonu
-Nie uwierzysz jak ci powiem co mi sie przydarzyło - powiedziała Vicky
-No pewnie nie uwierze , ale może mi powiesz ? Co ty na to ? - spytałam z uśmiechem
-Jeju gdybym ci powiedziała kogo dzisiaj obcinałam u mnie w salonie to byś padła - powiedziała Vicky
-No to powiedz mi kogo obcinałaś
-Jakiegoś piosenkarza , ale na pewno był sławny.
-Jakiego ?
-Tego nie wiem . Za nic nie moge skojarzyć go sobie z żadną piosenką .
-Może coś ci sie wydawało ?
-Na pewno nie . To na pewno była jakaś gwiazda , jestem tego pewna - powiedziała Vicky . Mama po 30 minutach wyszła z domu . Z Vicky rozmawiałyśmy jeszcze dosyć długo . Wyszła ode mnie z domu dopiero koło 21 . Przed snem wzięłam prysznic i jak zwykle zrobiłam kaszke dla małej karmiąc ją w nocy .
  • awatar ZakochanaWmuzyceByMarsiik: Dziękuje . Oczywiście nie mam ci za złe szczerości , ale dziękuje za szczerą opinie ... Postaram sie poprawić wszystko :)
  • awatar Słodziak-z-niego: No więc przeczytałam wszystkie trzy części i powiem, że no pisz dalej, bo na razie wartkiej akcji nie ma, ale to oczywiście początek, więc się zdarza :) Przydałoby się w końcu jakaś akcja, bo tak przeczytałam jednym machem, gdzie jest praktycznie najwięcej opisów co ona zrobiła, w stylu "wyjęłam szklankę, nalałam soku i go wypiłam". Myślę, że to jest nie potrzebne takie dosłowne opisywanie wszystkiego, czy opis caaaaałej rozmowy. Trochę kuło mnie w oczy też to "powiedziała" po przybliżeniu czyjeś wypowiedzi, można to zastąpić innymi słowami :) Mam nadzieję, że nie masz mi za złe szczerości, ale po prostu chciałabym pomóc być zyskała czytelników :) Pisz dalej i się nie poddawaj i oczywiście wielkie plus, że to będzie opowiadanie z Brunem :)
  • awatar FOR SALE ♡: W wolnej chwili zapraszam do siebie, wyprzedaż: ubrania, dodatki, kosmetyki i biżuteria!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Odcinek 2

Jak zwykle rano przyszła do mnie moja mama , żeby popilnować Alice w czasie mojej pracy . Mama bardzo mi pomagała przy małej . Nie pracowała więc na spokojnie mogła posiedzieć z Alice .

-Cześć - powiedziałam , gdy prawie spóźniona wleciałam do pracy
-Kasia , szef chce z tobą rozmawiać - powiedziała Ashley . Sekretarka szefa .
-Dzięki - powiedziałam i skierowałam sie do szefa
-Dzień dobry , chciał pan ze mną rozmawiać - powiedziałam wchodząc do jego gabinetu
-Tak , prosze , usiądź - powiedział . Usiadłam za biurkiem , na przeciwko niego
-Przejde od razu do sprawy . Jestem zadowolony z pani pracy , nawet bardzo . Pracuje pani tutaj już dosyć długo i nigdy mnie jeszcze pani nie zawiodła . Postanowiłem awansować panią stopień wyżej . Wiem , że ma pani jakieś doświadczenie w organizowaniu imprez więc tym sie pani teraz zajmie
-Dziękuje , bardzo sie ciesze - powiedziałam z uśmiechem
-Ashley później dostarczy pani wszystkie potrzebne papiery , a jutro podpisze pani umowe o awansie
-Dobrze .
-Bardzo sie ciesze . Jeśli miałaby pani jakieś pytania na ten temat jestem do pani dyspozycji
-Dobrze - powiedziałam i wstałam
-Mamy już kilka zleceń więc nie długo Ashley dostarczy pani papiery dotyczące imprez
-Dobrze . W takim razie czekam - powiedziałam i wyszłam . Poszłam do swojego pokoju i zajęłam sie narazie swoją robotą .
Między czasie zaniosłam krawcowym dwa przykłady sukni na najbliższy pokaz . Wracając do pokoju napotkałam Ashley
-Kasia jak jesteś to dam ci już te papiery . Narazie szef kazał dać ci tylko to - powiedziała
-No dobra - powiedziałam odbierając papiery od dziewczyny
-Jak byś miała jakieś pytania służe pomocą - powiedziała Ashley . To bardzo miła i sympatyczna dziewczyna . Nie da sie jej nie lubić .
-Ok , dziękuje - powiedziałam z uśmiechem i weszłam do pokoju przeglądając wszystkie papiery.
Jedna z imprez to impreza na 18 urodziny dziewczyny , na 30 osób . Mam znaleźć odpowiednią sale i uszykować wystrój . Przygotować zaproszenia i wysłać je komu trzeba . Mam na to miesiąc . Powinnam sie wyrobić . Mam nadzieje , że nie dam plamy .
Na początek zaczęłam kombinować nad zaproszeniami . Powinny być one dosyć małe , nie za duże . No i wszystko powinno być skromnie , ale treściwie napisane . Zajęłam sie najpierw treścią i czcionką zaproszeń , a później zaczęłam wymyślać różne kształty . Na końcu kolor , wielkość i cała reszta .

Równo o 14 byłam już w domu .
-Mała śpi - poinformowała mnie na wejściu mama z uśmiechem
-To dobrze . Grzeczna była ? - spytałam
-Pewnie , że tak , jak zawsze
-Jadła coś ?
-Zrobiłam jej kaszke
-Ok , a ty ?
-No ja kaszki nie jadłam
-Chodzi mi o to czy coś jadłaś
-Tak . Dla ciebie też zrobiłam obiad . Pewnie jeszcze ciepły
-Jesteś kochana - powiedziałam z uśmiechem i skierowałam sie do kuchni
-Wiem - powiedziała . Nałożyłam sobie obiad na talerz i wróciłam do salonu .
-Dobrze . Od dzisiaj zajmuje sie imprezami - powiedziałam
-To znaczy ? Co robisz ?
-Firma dostaje zlecenia , a ja organizuje różne imprezy . Szukam odpowiedniej sali , szykuje odpowiedni wystrój , szykuje zaproszenia i takie tam rzeczy
-Możesz nie sprostać różnym zadaniom - mama zawsze myśli o słabszych stronach zamiast mieć nadzieje , że sie uda
-Wiem . Ale mam nadzieje , że dam rade
-Nadzieja nie zawsze wystarczy
-Mamo - powiedziałam patrząc na nią
-Dobra już nic nie mówie - powiedziała - To ja sie będe zbierać . Jutro o tej samej porze , pa - dodała jak już sie ubrała . Cmoknęłam rodzicielke w policzek , a ta w mgnieniu oka wyszła . Zmyłam wszystko po obiedzie i zrobiłam małej kaszke , bo nie długo pewnie wstanie i będzie pewnie głodna .

Alice po jakiś 30 minutach zaczęła płakać . Wzięłam butelke z kuchni i podeszłam do łóżeczka .
-Cześć śpioszku - wyciągnęłam ją z łóżeczka i położyłam na moim łóżku . Szybko ją przewinęłam i dałam jej butelke z kaszką .
-Głodna byłaś , co - powiedziałam zabierając jej już pustą butelke .
-A może na jakiś spacer byśmy poszły , co ? - spytałam delikatnie łaskocząc małą na co ta odpowiedziała głośnym śmiechem .
Jest marzec więc ubrałam małą dosyć ciepło i włożyłam ją do wózka . Do torby jeszcze spakowałam butelke z kaszką , drugą butelke z herbatką , pieluszki i mokre chusteczki . Zarzuciłam kurtke , założyłam buty i wyszłam z domu .
 

 
Odcinek 1

Cześć , jestem Kasia Hamming . Jestem Polką , ale w tej chwili wraz z rodziną mieszkam w Los Angeles . Mama jest Polką , Tata pochodzi z Nowego Jorku . Stąd moje nazwisko . Mam 21 lat i małą córeczkę . Alice(moja córka) ma teraz nie cały roczek . Niestety jej ojciec od nas odszedł zaraz po porodzie .
Pracuje jako stylistka w dosyć dużym domu stylistycznym . Zarabiam dość dużo , żebym mogła utrzymać siebie i moją małą córeczke . Mimo wszystko jestem szczęśliwa i kocham nad życie mojego małego skarba .

Jak zwykle na niedzielnym obiedzie zebraliśmy sie wszyscy . Ja , moja siostra z bratem i oczywiście rodzice , bo to właśnie u nich spotykaliśmy sie co tydzień . Niedzielny obiad był naszą tradycją .
-Alice kochanie - powiedziała mama zabierając małą z moich rąk . Przynajmniej jak tutaj przyjeżdżałam mogłam troche odpocząć , bo moja mama zawsze z chęcią zajmowała sie małą co mnie bardzo cieszyło . I w niektórych sytuacjach nawet ratowało mnie to , bo nie raz musiałam zostawić Alice pod opieką mojej mamy . Na szczęście jej nie sprawiało to w ogóle problemu . Moje rodzeństwo też często chętnie sie nią zajmowali . Z rodziną kontakty mam bardzo dobre . Mówimy sobie wszystko i nikt nie ma tajemnic przed nikim . Taka właśnie powinna być prawdziwa rodzina .

-Jak tam w pracy Kasia ? - spytała mama . Nigdy nie była za tym , żebym pracowała jako stylistka . Wolała zawsze , żebym zajęła sie organizowaniem imprez , ale w tym zawodzie było dużo ciężej znaleźć prace . Zostałam przy tej pracy , którą dostałam wcześniej , a była to właśnie stylistka .
-Bardzo dobrze - powiedziałam .
-Nie popieram tej pracy
-Wiem mamo . Ale mi sie podoba i dobrze zarabiam . Nie mam nic jej do zarzucenia - powiedziałam . Nie mam pojęcia dlaczego moja mama nie popiera tej pracy . Jest przecież bardzo dobra i nie pracuje całe dnie tak jak niektórzy
-No dobrze , skończmy ten temat - powiedziała mama z uśmiechem . Dalsza rozmowa jakoś sama sie toczyła . Było bardzo miło jak zwykle z resztą

Wieczorem zabrałam małą i pojechałam do domu . A raczej zawiózł mnie do niego mój brat .
-Może wejdziesz ? - spytałam wysiadając z samochodu . Mała zasnęła w nosidełku
-Nie , dzięki , może innym razem
-NO dobra . Dzięki za podwózke - powiedziałam , wygrzebałam małą i poszłam do domu .
Przebrałam Alice w piżame i położyłam do łóżeczka . Zrobiłam kasze , żeby w nocy nie robić jak mała zgłodnieje i wzięłam szybką kąpiel .

Tak jak myślałam Alice koło 3 w nocy zaczęła płakać . Podgrzałam delikatnie kaszke w mikrofali i dałam małej butelke . Na szczęście Alice była już na tyle samodzielna , że mogłam dać jej po prostu butelke i iść dalej spać . Szybko ją jeszcze przewinęłam i włożyłam do łóżeczka sama kładąc sie do łóżka i od razy zasypiając
 

 
Hejj ... Jestem wielką fanką Bruno Marsa i chce tutaj prowadzić moje własne , wymyślone opowiadanie z nim w roli głównej . Zawsze lubiłam takie rzeczy dlatego zdecydowałam się na założenie bloga . Mam nadzieje , że wam sie spodoba
Pozdrawiam